Jak wyglądają niebo i piekło?

Pewnego dnia mężczyzna za pytał Boga:
- Panie, powiedz mi, jak wyglądają niebo i piekło?
- Chcesz wiedzieć? Chodź ze mną. Pokażę Ci - odpowiedział Bóg i zaprowadził go do miejsca, w którym mężczyzna stanął przed dwojgiem drzwi.
Otworzył pierwsze. Na środku pokoju stał okrągły stół, a na nim duże naczynie z jedzeniem. Jedzenie pachniało tak aromatycznie, że ów mężczyzna poczuł nieopisany głód.
Dookoła stołu siedzieli ludzie. Wychudzeni, smutni i szarzy. Każdy z nich trzymał w ręku łyżkę, która miała bardzo długą rączkę przytwierdzoną do ich dłoni. Każdy mógł sięgnąć łyżką do naczynia, ale nie mógł nasycić się jedzeniem, gdyż rączka łyżki była dłuższa, niż ręka.
Mężczyznę przeszły ciarki na widok tego cierpienia i nieszczęścia.
- Właśnie widziałeś piekło - powiedział Bóg.
Następnie Bóg otworzył drugie drzwi. Pokój wyglądał dokładnie tak samo, na środku pokoju stał dokładnie taki sam stół, a na nim dokładnie takie samo naczynie pełne wyśmienitego jedzenia. Dookoła siedzieli ludzie z takimi samymi długimi łyżkami przytwierdzonymi do ich dłoni. Wszyscy jednak byli weseli, w świetnej formie, prowadzili ożywioną dyskusję. Pokój promieniał radością i dobrobytem.
- Nie rozumiem - powiedział mężczyzna.
- To proste - odpowiedział Bóg - Ci szczęśliwi ludzie nauczyli się karmić siebie nawzajem, podczas gdy tamci, chciwi, potrafią mysleć tylko o sobie.

Doskonałe rodzicielstwo

Definicja doskonałego rodzicielstwa jest łatwa do wyrażenia - po prostu błądzić, błądzić, błądzić wciąż mniej i mniej.

Pompa

Pewien mężczyzna zabłądził na pustyni. Jedno dniowa wycieczka zamieniła się w kilkudniowy koszmar. Nie miał już więcej wody i, kiedy był już bliski śmierci zauważył oazę. Przybiegł do niej co sił w nadziei, że zaspokoi swoje pragnienie. Na miejscu okazało się, że jest tam stara pompa. Podróżnik zaczął pompować co sił, ale ona tylko skrzypiała, a wody nie było.Bezradny opadł na ziemię myśląc, że umrze. W pewnym momencie zauważył, że przy pompie leży butelka z wodą. Uradowany pochwycił ją z zamiarem zaspokojenia pragnienia, gdy nagle dostrzegł napis: "wlej tą wodę do pompy w celu jej uruchomienia. Nie zapomnij napełnić butelki przed swoim odejściem". Zmęczony podróżą mężczyzna zawahał się. Nie miał przecież żadnej gwarancji, że ta pompa w ogóle działa. Ta butelka wody może ocalić mu życie,a jeśli ją wyleje i pompa nie zadziała - wówczas zginie.  Ostatecznie jednak postanowił zaryzykować. Wlał całą wodę do pompy i zaczął pompować. Rześka woda zaczęła lecieć wartkim strumieniem. Zagubiony mężczyzna był uratowany! Napił się, odpoczął, zabrał ze sobą tyle wody ile potrzebował, napełnił ponownie ową butelkę i udał się w drogę do domu. Przedtem jednak na butelce dopisał słowa: "Wlej wodę do studni,a otrzymasz jej tyle ile Ci trzeba."

Dziecko

Dziecko może nauczyć dorosłych trzech rzeczy:
- Cieszyć się bez powodu,
- Być ciągle czymś zajętym
- Domagać się ze wszystkich sił, tego czego się pragnie.
Paulo Coelho

Brakujący kafelek

Któregoś razu, gdy podróżowałem z żoną, otrzymałem faks od mojej sekretarki:

- Brakuje jednego kafelka potrzebnego do renowacji kuchni - pisała. Wysyłam ci oryginalny projekt, jak również projekt wymyślony przez budowniczego, by zrównoważyć brak kafelka.

Z jednej strony miałem szkic stworzony przez moją żonę: harmonijne linie kafelków z otworem na wentylację. Z drugiej strony plan mający na celu rozwiązanie problemu brakującego kafelka: prawdziwa układanka, w której kafelki były rozmieszczone chaotycznie i całkowicie ignorowały pojęcie estetyki.

- Po prostu kupcie dodatkowo jeden inny kafelek - napisała moja żona. Tak właśnie zrobili i dzięki temu mogli trzymać się pierwotnego planu.

Tego popołudnia myślałem przez długi czas o tym co się stało; jak często z powodu braku jednego kafelka, całkowicie zmieniamy plan naszego życia.

Trzy drzewa

Pewnego razu, na wzgórzu, rosły sobie trzy drzewa. Rozmawiały one o swoich marzeniach i nadziejach. Pierwsze z nich powiedziało: 
-Mam nadzieję, że pewnego dnia będę skrzynią, w której trzymane będą klejnoty. Będę wypełniona złotem, srebrem i cennymi klejnotami. Będę mogła być ozdobiona rozmaitymi rzeźbami i każdy będzie mógł zobaczyć moje piękno.

Potem drugie drzewo powiedziało: 
- Może pewnego dnia stanę się potężnym statkiem. Uniosę na swym pokładzie króla i królową i popłyniemy poprzez szerokie wody aż na krańce świata. I każdy będzie czuł się bezpiecznie, z powodu solidności kadłuba, który ze mnie będzie zbudowany.

W końcu trzecie drzewo powiedziało: 
- Chcę rosnąć, aby być najwyższe i najbardziej proste w całym lesie. Ludzie zobaczą mnie na szczycie wzgórza i będą spoglądać na moje gałęzie, i myśleć o niebie i o Bogu i o tym, jak blisko Niego jestem. Ja będę największym drzewem wszech czasów i ludzie zawsze bedą o mnie pamiętać.

Po kilku latach modlitwy o to, aby ich marzenia się spełniły, grupa drwali natknęła się na nie. Kiedy jeden drwal zbliżył się do pierwszego drzewa rzekł: 
- To tutaj, wygląda na mocne, silne drzewo, wydaje mi się, że będę mógł sprzedać je stolarzowi.
I zaczął je ścinać. Drzewo było szczęśliwe, ponieważ wiedziało, że stolarz zrobi z niego piękną skrzynię. Przy drugim, drwal powiedział: 
- To drzewo również wygląda na mocne, powinienem je sprzedać do stoczni.
I drugie drzewo również było szczęśliwe, bo wiedziało, że jest to dla niego możliwość stania się potężnym statkiem.

Kiedy drwal podszedł do trzeciego drzewa, drzewo było przerażone, gdyż wiedziało, że jeżeli zostanie ścięte, jego marzenia się nie spełnią. Jeden z drwali postanowił sobie je zabrać.

Wkrótce po przybyciu do stolarza, z pierwszego drzewa zostały zrobione karmniki, koryta i żłoby dla zwierząt. Zostało więc postawione w stodole i wypełnione sianem. To wcale nie było to, o co drzewo się modliło. Drugie drzewo zostało pocięte i zrobiono z niego małą łódkę rybacką. Skończyły się jego sny o staniu się potężnym statkiem i braniu na swój pokład koronowanych głów. Trzecie z nich zostało pocięte na wielkie belki i pozostawione w ciemności.

Lata mijały, i drzewa zapomniały już o swoich marzeniach. Pewnego dnia mężczyzna i kobieta weszli do szopki. Kobieta urodziła i położyła niemowlę na sianie, wypełniającym żłobek zrobiony z pierwszego drzewa. Drzewo mogło odczuć powagę tego wydarzenia i wiedziało, że nosi największy skarb wszech czasów.

Minęło kilkadziesiąt lat. Grupa ludzi wybrała się na połów, w łódce zrobionej z drugiego drzewa. Jeden z nich był bardzo zmęczony i ułożył się do snu. Kiedy wypłynęli na szerokie wody, zerwała się burza i drzewo
pomyślało, że nie będzie wystarczająco silne, aby zapewnić ludziom bezpieczeństwo. Mężczyźni obudzili śpiącego, a on wstał i powiedział "Spokój!", a wtedy burza ustała. Wtedy już drzewo wiedziało, że ma na swoim pokładzie Króla królów.

W końcu przyszedł ktoś i zabrał trzecie drzewo. Było niesione ulicami, tłum zaś kpił z człowieka, który je niósł. Kiedy się zatrzymali, człowiek ten został przybity gwoździami do drzewa i podniesiony, aby umierać na szczycie wzgórza. Kiedy nadeszła niedziela, drzewo zrozumiało, że było wystarczająco silne, aby stać na szczycie wzgórza i być tak blisko Boga jak tylko możliwe, ponieważ to na nim został ukrzyżowany Jezus.

Morał tej historii jest taki, że kiedy wydaje ci się, że wszystko idzie nie po twojej myśli, zawsze wiedz, że Bóg ma dla ciebie pewien plan. Jeśli Mu zaufasz, obdarzy cię hojnie.

Każde z drzew otrzymało to, o co prosiło, ale nie w sposób, w jaki to sobie wyobrażało.

My nigdy nie wiemy, jakie są plany Boga wobec nas! Wiemy tylko, że Jego drogi, nie są naszymi drogami, ale Jego drogi są zawsze najlepsze.

Cztery świece

Cztery świece płonęły powoli. Było tak cicho, że prawie usłyszałbyś ich rozmowę. Pierwsza rzekła:
- Ja jestem pokój! Jednak nikt nie troszczy się o to, abym płonęła. Dlatego odchodzę.
Płomień stawał się coraz mniejszy, aż w końcu zupełnie zgasł...

Druga rzekła:
- Ja jestem wiara! Najmniej z nas wszystkich czuję się potrzebna, dlatego nie widzę sensu dłużej płonąć.
Gdy skończyła mówić, lekki podmuch wiatru zgasił płomień...

Trzecia ze świec zwróciła się ku nim i ze smutkiem rzekła:
- Ja jestem miłość! Nie mam siły dłużej świecić. Ludzie odsunęli mnie na bok, nie rozumiejąc mojego znaczenia. Zapominają kochać nawet tych, którzy są im najbliżsi.

I nie czekając ani chwili zgasła...
Nagle dziecko otworzyło drzwi i zobaczyło, że trzy świece przestały płonąć.
- Dlaczego zgasłyście? Świece powinny płonąć aż do końca.
To powiedziawszy dziecko rozpłakało się. Wtedy odezwała się czwarta świeca:
- Nie smuć się. Dopóki ja płonę, od mojego płomienia możemy zapalić pozostałe świece. Ja jestem nadzieja!

Z błyszczącymi od łez oczyma, dziecko wzięło w dłoń świecę nadziei i od jej płomienia zapaliło pozostałe świece.

Płomień nadziei nie powinien nigdy zgasnąć w Twoim życiu... Każdy z nas powinien podtrzymywać płomienie Pokoju, Wiary, Miłości i Nadziei!

To zależy tylko od Ciebie

W pewnej wiosce był mędrzec, który słynął z tego, że potrafił udzielić odpowiedzi na każde zadane mu pytanie. Pewien młodzieniec, gdy o nim usłyszał, zapragnął zasłynąć z tego, iż przechytrzy starca. Złapał więc małego ptaszka i trzymając go w dłoniach udał się do mędrca i zapytał:
- Nauczycielu, czy ten ptak jest żywy czy martwy?
Jego plan był następujący: jeśli mędrzec powie, że jest martwy, otworzy rękę, a wtedy ptak odleci. Jeśli natomiast odpowie, że żywy, zgniecie ptaka w dłoniach. Tak czy inaczej, bez względu na odpowiedź mistrz będzie w błędzie. 
- Czy ten ptak jest żywy, czy martwy? - nalegał młody człowiek. 
- Jego życie jest w Twoich rękach - brzmiała odpowiedź.

Jak ptaki w klatce

Pewien mężczyzna idąc ulicą zobaczył chłopca, który niosąc klatkę kopał ją z radością. Zatrzymał go i zapytał:
- Co tam masz?
- Nic.
- To są ptaki? Skąd je masz?
- Nie Twoja sprawa, złapałem je, co Cię to obchodzi?
- Co zamierzasz z nimi zrobić?
- Nic. Pobawić się trochę.
- To znaczy?
- No wiesz, potrzęsę trochę klatką, może trochę postraszę patykiem. One to lubią, bo wtedy tak śmiesznie fruwają.
- A potem co z nimi zrobisz? Co zrobisz, kiedy ta zabawa Ci się znudzi?
- Nic. Połamię im skrzydła i rzucę mojemu kotu. Na pewno się ucieszy, on bardzo lubi bawić się z ptakami. A potem je zjada.
- Ile chcesz za te ptaki?
- Co? Ty chyba zwariowałeś. Przecież to zwykłe wróble! Nie są warte Twojej uwagi.
- Zapytałem ile.
- Ty naprawdę masz nierówno pod sufitem? No dobra. Chcę za nie stówę.
- Dobrze. Masz tu stówę i oddaj mi te ptaki.
- Ok frajerze, jak chcesz! Masz, są Twoje.
Mężczyzna wziął klatkę z ptakami, po czym je uwolnił.


Pewnego razu Bóg spotkał Szatana i spytał:
- Co tam masz?
- Nic takiego, złapałem kilku ludzi. Nie Twój interes.
- Co zamierzasz z nimi zrobić?
- Zabawię się trochę ich kosztem. Przekonam do tego, żeby zmarnowali sobie życie, goniąc za wiatrem i przemijającymi rozkoszami. Nieco ich okłamię, żeby totalnie zatracili sens istnienia.
- A co zrobisz z nimi potem?
- Zabiję. Po co mi oni? Zobacz, jacy są bezradni, jacy bezużyteczni.
- Odkupię ich od Ciebie. Ile za nich chcesz?
- Zwariowałeś? Przecież oni są bezwartościowi! I tak Cię odrzucą! Są do niczego.
- Ile?
- Ok. Skoro się upierasz. Chcę całą Twoją krew, Twoje łzy i Twoje życie.
- Zgoda...

Szczęśliwy ptak

Pewien człowiek, który był wciąż smutny i nie potrafił odnaleźć w życiu radości, usłyszał podczas przechadzki w parku cudnie śpiewającego ptaka.
- Zazdroszczę Ci - powiedział, stanąwszy pod drzewem - Musisz być bardzo szczęśliwy, skoro tak pięknie wyśpiewujesz swoją radość.
- Ale ja nie dlatego śpiewam, że jestem szczęśliwy - odpowiedział ptak - Jestem szczęśliwy, dlatego że śpiewam.

Popularne posty